CZY SAMOCHODY ELEKTRYCZNE POMOGĄ ZASILIĆ NASZE DOMY?

CZY SAMOCHODY ELEKTRYCZNE POMOGĄ ZASILIĆ NASZE DOMY?

Branża elektromobilności rozwija się w bardzo szybkim tempie. W większości krajów świata (w tym w Polsce) przybywa „elektryków”. Zaczęły się też pojawiać dotacje mające zachęcać do ich zakupu, a koncerny motoryzacyjne mają już ambitne plany dotyczące powolnego odchodzenia od samochodów spalinowych. Elektromobilność, to nie tylko same auta elektryczne, które z każdym nowym modelem oferują nowe rozwiązania, ale też ładowarki samochodowe. Część z nich proponuje inteligentne funkcje, które ułatwiają ładowanie EV, czego przykładem może być firma Wallbox Chargers, której ładowarki umożliwiają tworzenie sieci ładowania, integrację ładowania z fotowoltaiką, balansowanie mocą pomiędzy urządzeniami domowymi a ładowarką oraz pobieranie opłat za ładowanie.

A co gdyby pójść o krok dalej?

Jak wyżej wspomniano istnieją dzisiaj rozwiązania pozwalające na ładowanie „elektryka” całkowicie czystą i wyprodukowaną na naszym dachu energią pochodzącą z instalacji fotowoltaicznych. Jednym z palących problemów tej metody pozyskiwania prądu jest kwestia magazynowania nadwyżek energii. W Polsce w większości przypadków taka nadwyżka jest wysyłana do sieci energetycznej, która zwraca nam tylko część jej wartości. Z tego powodu coraz więcej ludzi inwestuje w magazyny energii, które pozwalają na magazynowanie nadwyżek, dzięki czemu to co sami wyprodukujemy zostaje u nas. Jest to zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju, które zakładają, że będziemy wykorzystywać czystą energię ze słońca.

A co gdyby do przechowywania energii wykorzystać auta elektryczne? Samochody elektryczne dysponują bardzo pojemnymi bateriami (od 30 kWh do nawet 100 kWh) i pewna część tych aut jest produkowana z myślą o wykorzystaniu akumulatora pokładowego do przesyłania energii z powrotem do źródła energii elektrycznej, do którego są podłączone, niezależnie czy jest to dom właściciela, czy sieć energetyczna. Nie jest to jeszcze standard, ale pewne założenie na przyszłość, które wkrótce może objąć większą ilość modeli samochodów.

Jak to działa?

Jest to dosyć proste. Aby mogło do tego dojść konieczna jest możliwość ładowania dwukierunkowego. W takim przypadku samochód jest nie tylko ładowany w domu (np. za pomocą wallboxa), ale może też przesyłać energię do sieci domowej. Jeżeli użytkownik posiada instalację fotowoltaiczną, to samochód może służyć jako magazyn energii i w momencie, kiedy nie ma słońca może wysyłać ją z powrotem do gospodarstwa domowego. Tego typu ładowanie określa się jako „Vechicle to Grid” (V2G). Takie rozwiązanie posiada wiele plusów. W przypadku zmiennych stawek za prąd auto może ładować dom w momentach, kiedy ceny są wysokie, a w przypadku niskich stawek skupia się na ładowaniu akumulatora. Może to też się sprawdzić w przypadku braku zasilania, gdzie auto może pełnić funkcję zasilania awaryjnego.

Czego potrzebujemy do V2G Przede wszystkim odpowiedniego samochodu elektrycznego, który jest wyposażony w taką funkcję. W ostatnich latach koncerny motoryzacyjne zadbały o to, żeby większość nowych „elektryków” miało taką opcję. Potrzebujemy również do tego odpowiedniej ładowarki samochodowej umożliwiającej ładowanie dwukierunkowe. Takie rozwiązania wprowadziła już firma WallboxChargers. Ich model ładowarki Quasar wyposażony jest w opcję V2G.

Jaki ma potencjał takie rozwiązanie?

Spójrzmy na przykład Wielkiej Brytanii, gdzie około 1% z 27 mln gospodarstw domowych wyposażonych jest w samochód elektryczny. Jeżeli przyjmiemy, że średnia bateria każdego z nich ma pojemność 60 kWh, to 300 tys. „elektryków” na Wyspach może przechować aż 18GWh energii! To więcej niż największy magazyn energii w tym kraju o pojemności 9 g33Wh. Przekładając to na polskie realia nie będzie to tak duża liczba, bo w naszym kraju mamy zaledwie 32 tysiące sztuk takich pojazdów. Należy jednak pamiętać, że jest to stale rozwijający się rynek i z roku na rok ich liczba rośnie o niemal 100%. Jest zatem kwestią czasu, aż w Polsce będziemy mogli się pochwalić setkami tysięcy „elektryków”.

Samochodowe magazyny energii mają spory potencjał. Integracja fotowoltaiki z akumulatorami, które posiadają samochody elektryczne może przynieść spore korzyści dla użytkownika, który dzięki temu zwiększa autokonsumpcję energii i może przyśpieszyć zwrot inwestycji w fotowoltaikę oraz samochód elektryczny. Każdy z nas chciałby, aby cała energia, którą produkujemy zostawała u nas. Sytuacja win-win. Najprawdopodobniej z biegiem lat coraz więcej aut oraz ładowarek będzie posiadało taką możliwość.

CZY SAMOCHODY ELEKTRYCZNE POMOGĄ ZASILIĆ NASZE DOMY?

CZY SAMOCHODY ELEKTRYCZNE POMOGĄ ZASILIĆ NASZE DOMY?

Branża elektromobilności rozwija się w bardzo szybkim tempie. W większości krajów świata (w tym w Polsce) przybywa „elektryków”. Zaczęły się też pojawiać dotacje mające zachęcać do ich zakupu, a koncerny motoryzacyjne mają już ambitne plany dotyczące powolnego odchodzenia od samochodów spalinowych. Elektromobilność, to nie tylko same auta elektryczne, które z każdym nowym modelem oferują nowe rozwiązania, ale też ładowarki samochodowe. Część z nich proponuje inteligentne funkcje, które ułatwiają ładowanie EV, czego przykładem może być firma Wallbox Chargers, której ładowarki umożliwiają tworzenie sieci ładowania, integrację ładowania z fotowoltaiką, balansowanie mocą pomiędzy urządzeniami domowymi a ładowarką oraz pobieranie opłat za ładowanie.

A co gdyby pójść o krok dalej?

Jak wyżej wspomniano istnieją dzisiaj rozwiązania pozwalające na ładowanie „elektryka” całkowicie czystą i wyprodukowaną na naszym dachu energią pochodzącą z instalacji fotowoltaicznych. Jednym z palących problemów tej metody pozyskiwania prądu jest kwestia magazynowania nadwyżek energii. W Polsce w większości przypadków taka nadwyżka jest wysyłana do sieci energetycznej, która zwraca nam tylko część jej wartości. Z tego powodu coraz więcej ludzi inwestuje w magazyny energii, które pozwalają na magazynowanie nadwyżek, dzięki czemu to co sami wyprodukujemy zostaje u nas. Jest to zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju, które zakładają, że będziemy wykorzystywać czystą energię ze słońca.

A co gdyby do przechowywania energii wykorzystać auta elektryczne? Samochody elektryczne dysponują bardzo pojemnymi bateriami (od 30 kWh do nawet 100 kWh) i pewna część tych aut jest produkowana z myślą o wykorzystaniu akumulatora pokładowego do przesyłania energii z powrotem do źródła energii elektrycznej, do którego są podłączone, niezależnie czy jest to dom właściciela, czy sieć energetyczna. Nie jest to jeszcze standard, ale pewne założenie na przyszłość, które wkrótce może objąć większą ilość modeli samochodów.

Jak to działa?

Jest to dosyć proste. Aby mogło do tego dojść konieczna jest możliwość ładowania dwukierunkowego. W takim przypadku samochód jest nie tylko ładowany w domu (np. za pomocą wallboxa), ale może też przesyłać energię do sieci domowej. Jeżeli użytkownik posiada instalację fotowoltaiczną, to samochód może służyć jako magazyn energii i w momencie, kiedy nie ma słońca może wysyłać ją z powrotem do gospodarstwa domowego. Tego typu ładowanie określa się jako „Vechicle to Grid” (V2G). Takie rozwiązanie posiada wiele plusów. W przypadku zmiennych stawek za prąd auto może ładować dom w momentach, kiedy ceny są wysokie, a w przypadku niskich stawek skupia się na ładowaniu akumulatora. Może to też się sprawdzić w przypadku braku zasilania, gdzie auto może pełnić funkcję zasilania awaryjnego.

Czego potrzebujemy do V2G Przede wszystkim odpowiedniego samochodu elektrycznego, który jest wyposażony w taką funkcję. W ostatnich latach koncerny motoryzacyjne zadbały o to, żeby większość nowych „elektryków” miało taką opcję. Potrzebujemy również do tego odpowiedniej ładowarki samochodowej umożliwiającej ładowanie dwukierunkowe. Takie rozwiązania wprowadziła już firma WallboxChargers. Ich model ładowarki Quasar wyposażony jest w opcję V2G.

Jaki ma potencjał takie rozwiązanie?

Spójrzmy na przykład Wielkiej Brytanii, gdzie około 1% z 27 mln gospodarstw domowych wyposażonych jest w samochód elektryczny. Jeżeli przyjmiemy, że średnia bateria każdego z nich ma pojemność 60 kWh, to 300 tys. „elektryków” na Wyspach może przechować aż 18GWh energii! To więcej niż największy magazyn energii w tym kraju o pojemności 9 g33Wh. Przekładając to na polskie realia nie będzie to tak duża liczba, bo w naszym kraju mamy zaledwie 32 tysiące sztuk takich pojazdów. Należy jednak pamiętać, że jest to stale rozwijający się rynek i z roku na rok ich liczba rośnie o niemal 100%. Jest zatem kwestią czasu, aż w Polsce będziemy mogli się pochwalić setkami tysięcy „elektryków”.

Samochodowe magazyny energii mają spory potencjał. Integracja fotowoltaiki z akumulatorami, które posiadają samochody elektryczne może przynieść spore korzyści dla użytkownika, który dzięki temu zwiększa autokonsumpcję energii i może przyśpieszyć zwrot inwestycji w fotowoltaikę oraz samochód elektryczny. Każdy z nas chciałby, aby cała energia, którą produkujemy zostawała u nas. Sytuacja win-win. Najprawdopodobniej z biegiem lat coraz więcej aut oraz ładowarek będzie posiadało taką możliwość.