Jak spółdzielnie/wspólnoty mogą poradzić sobie z nowym prawem o ładowarkach EV w blokach?

WSTĘP

2 grudnia 2021 znowelizowano ustawę o elektromobilności, co znacznie ułatwia proces montażu własnej ładowarki EV, bo uznaje ona teraz montaż ładowarki jako czynność zwykłego zarządu. W związku z tym mieszkaniec, który chce zamontować ładowarkę EV na terenie wspólnoty/spółdzielni nie musi już prosić całej wspólnoty/spółdzielni, tylko jak nie ma przeciwskazań technicznych po prostu to robi. Ogólnie dobrze to brzmi, ale diabeł tkwi w szczegółach. Co z wytrzymałością instalacji elektrycznej bloku przy masowym montażu ładowarek? Kto zapłaci za prąd? Jak sporządzać ekspertyzy? Pytań jest wiele i zapraszamy do lektury, żeby zaznajomić się z tematem i ugłaskać tego psa. 

FAKTY

Dokument, o którym mówimy to „Ustawa z dnia 2 grudnia 2021 r. o zmianie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz niektórych innych ustaw” (Dz.U. 2021 poz. 2269), który można znaleźć tutaj: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20210002269/T/D20212269L.pdf, a dokładniej artykuły 12b-12c zaczynające się od strony 5. Dokument stanowi, że: 

Wnioskodawca (mieszkaniec) musi być właścicielem, albo mieć zgodę właściciela na taką inwestycję. 

► Wnioskodawca poniesie wszystkie koszty związane z tą inwestycją, nawet jeśli będzie ona związana z modernizacją instalacji elektrycznej, czy przyłącza energetycznego. 

► Przed przystąpieniem do montażu ładowarki zarządzający nieruchomością musi uzyskać ekspertyzę od stosownego eksperta (w ciągu 30 dni od wniosku) i na jej podstawie wydaje zgodę na montaż, chyba że ekspertyza jednoznacznie wyklucza taką inwestycje (o czym musi poinformować wnioskodawcę w ciągu 30 dni od uzyskania ekspertyzy). 

► Jeśli ekspertyza nie jest wymagana i przy braku sprzeciwu ze strony zarządzającego (musi być uzasadniony), po upływie 30 dni od złożenia wniosku mieszkaniec może przystąpić do prac. 

► Ekspertyza jest wymagana dla każdego budynku z wyjątkiem budynków, w których została zaprojektowana i wykonana dedykowana instalacja elektryczna przeznaczona do zasilania punktów ładowania. 

► Ładowarka musi mieć moc mniejszą niż 11kW. 

► Wnioskodawca musi zadbać o rozliczanie pobranego prądu (np. poprzez podlicznik).

CO Z TEGO WYNIKA?

Wiemy co jest do zrobienia, to teraz jakie są z tym problemy? Skoro jest ekspertyza, to mieszkaniec musi się dostosować do wymagań odnośnie zabezpieczeń, ochrony przeciwpożarowej, prowadzenia okablowania itp. Teoretycznie nie ma miejsca na problem. Przy jednej ładowarce nie, ale gdy pojawią się kolejni chętni, to przyłącze w którymś momencie na pewno nie wytrzyma tak dużego poboru, a nie można też zwiększać mocy przyłączeniowej w nieskończoność (są położone kable o określonej wydajności, energetyka ma jakieś limity danego rejonu miasta, itp.). Problemem nie jest więc zamontowanie jednej ładowarki, tylko skala, która pojawi się na pewno, jak nie dzisiaj to za kilka lat (kiedy wg. zapowiedzi producentów aut znikną samochody spalinowe).  

PERSPEKTYWA MIESZKAŃCA

Ustawa sprawia, że zmartwienie ładowania samochodu elektrycznego w bloku spada na zarządcę/administratora i energetykę więc jest prokonsumencka i polepszy stan infrastruktury ładowania. Jasne będzie to kosztowało, ale potem można jeździć za pół ceny.

PERSPEKTYWA ADMINISTRATORA/ZARZĄDCY 

Nadrzędnym zadaniem administratora/zarządcy jest doprowadzić do tego, żeby wszystko działało, w tym żeby był w budynku prąd, bez którego nie da się wejść do bloku (domofon), wjechać do garażu, dostać się parking (szlaban), jeździć windą, nie ma światła na korytarzach i w piwnicy itd. Generalnie mieszkańcy byliby wkurzeni, gdyby tego wszystkiego zabrakło, a administrator ma to wszystko na głowie. Jeśli więc administrator ma zadowolić jednego mieszkańca kosztem znacznych utrudnień, to reszta nie powinna się na to zgodzić.

Jeszcze gorzej jak, jedna osoba zainstaluje ładowarkę, ale dla kolejnych nie będzie już wolnej mocy, to zrobi się drama i jak zwykle administrator/zarządca będzie tym złym. Ponadto trzeba zadbać o system rozliczeniowy, czyli jakiś podlicznik… który ktoś musi sczytywać i fakturę, którą trzeba wystawić, dostarczyć i nadzorować płatność. Jeszcze potrzebna jest jakaś metoda motywacji mieszkańca do płacenia np.: blokada ładowarki, jeśli są jakieś nieuregulowane sprawy. Z drugiej strony ustawa każe, więc trzeba wymyślić jak sobie poradzić, a nie prostu powiedzieć NIE.  

OFFTOPIC O LICZBACH, MOCACH, AMPERACH I PRZYŁĄCZACH

Tylko chwilkę, bo bez liczb zostają opinie, a potrzeba faktów. Przeciętne przyłącze mieszkaniowe w bloku ma moc 5 - 12kW. Przyłącze administracyjne (światło, windy, bramy, wentylacja, itp.) to 20-50kW, a samochody elektryczne wezmą od 3,7 (hybrydy) do 11kW (elektryki), więc 1 ładowarka na mieszkanie, to ryzykowna sprawa. 5 ładowarek na blok – jak wszyscy się podłączą to będzie prawdopodobnie blackout. 

ROZWIĄZANIE

Nastraszyliśmy? Mam nadzieję, że nie tak bardzo, bo na te wszystkie problemy już jest rozwiązanie i nie trzeba wymyślać koła na nowo. Technologia tworzy problemy i od razu proponuje rozwiązanie. Odpowiedzią na wszystkie pytania są ładowarki WallboxChargers, ale po kolei: 

1. Kontrola zużycia / obciążenie przyłącza 

Jak będą zamontowane ładowarki, to za prąd przez nie pobrany ma płacić właściciel. Są na to 3 metody: 

a) Będzie on miał założony osobny licznik i osobną umowę z energetyką, co może być niemożliwe ze względów technicznych w większości sytuacji i wymaga drugiego abonamentu, papierologi itp. 

b) Ładowarka będzie podłączona do licznika mieszkaniowego, ale znowu to może być bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe ze względów technicznych (przedłużaczom przez balkon mówimy nie). 

c) Podłączy się do instalacji elektrycznej bloku i będzie korzystać z przyłącza administracyjnego, w końcu w garażu zawsze jest prąd, jednak wiąże się to z systemem rozliczeniowym (upraszczając - podlicznikiem). 

Jeśli zostanie wykorzystana opcja A/B, to nie ma kłopotu, albo inaczej – jest to wyłączny problem właściciela ładowarki, który nie rzutuje na resztę mieszkańców. Jest to jednak sytuacja życzeniowa, raczej najrzadziej spotykana. Zdecydowanym liderem będzie opcja C – podłączanie się do instalacji elektrycznej administracyjnej. Jak kolejni zainteresowani zaczną się przyłączać szybko dojdzie się do momentu (po 1/2/3/4 ładowarkach), że przy równoczesnym ładowaniu kilku aut (czyli pierwszej nocy) przyłącze nie wytrzyma. Oczywiście można w ekspertyzie opracowanej do wniosku ograniczyć moc/prędkość ładowania, ale to tylko oddali problem, a nie go rozwiąże (oraz nie zadowoli zainteresowanych, bo auta mogą się ładować za wolno, tym samym mogą nie zdążyć się naładować przez noc). I tu można powiedzieć, że to nie nasz problem, albo skorzystać z Dynamic PowerSharing - rozwiązania WallboxChargers, które najpierw sprawdza (na bieżąco, w locie) zużycie prądu przez budynek, a potem wolną moc dzieli na podłączone samochody. Rusza winda – samochody ładują się wolniej; winda stanie, samochody ładują się szybciej; podłączy się więcej samochodów wszystkie ładują się wolniej, któryś odjedzie (naładuje się) - reszta ładuje się szybciej, itd. Inteligencja ładowarek dostosuje się do warunków lokalnych w każdym miejscu, gdzie ją zainstalujemy i zabezpieczy ciągłość dostaw prądu. Najlepsze jest to, że nie trzeba z góry planować ilości ładowarek, tylko jak zajdzie potrzeba dołożyć kolejne (oczywiście tej samej marki), a system sam się dostosuje.

2. Kontrola dostępu

Ważne jest też to, żeby żadna obca osoba nie podłączyła się do ładowarki właściciela. Najczęściej spotykaną metodą zapobiegającą temu jest karta RFID - rozwiązanie proste i powszechne. Kontrola dostępu daje jednak jeszcze jeden atut – możliwość ograniczenia dostępu do ładowarki mieszkańcowi, który nie reguluje swoich rachunków, jeśli da się oczywiście to wdrożyć. Zgadnijcie gdzie się da? U WallboxChargers. Niefajne? Lepiej, żeby cała wspólnota zrzucała się na nieuczciwego mieszkańca?  

WallboxChargers realizuje to przez aplikację, w której administrator (przez stronę www) daje dostęp użytkownikowi (a więc i może go zabrać). Użytkownik odblokowuje ładowarkę przez aplikacje w telefonie, więc wiadomo kto odblokował = kto ładuje … nawet jak skorzysta z ładowarki sąsiada to i tak pójdzie na jego konto.

3. System rozliczeniowy

Podlicznik? Jest to opcja, tylko administratorze pamiętaj – będziesz biegał i je sczytywał. Nie lepiej mieć system billingowy, który spisze Ci ile energii elektrycznej pobrał każdy użytkownik w miesięcznym raporcie? 

Nie masz dostępu do Internetu w garażu bo i po co? Jak więc ma działać centralna ewidencja poboru prądu, żeby było na podstawie czego zrobić rozliczenie? Znowu przychodzi z pomocą WallboxChargers, który agreguje dane w telefonie (niezbędnym i tak do odblokowania ładowarki) i jak telefon wyjdzie na światło dzienne, to dośle dane do serwisu www na podstawie którego rozlicza administrator. Internetu w garażu nie ma, a dane w chmurze i tak są.  

Dzięki aplikacji każdy użytkownik ma bieżący wgląd we własne zużycie, a administrator w całkowite. 

4. Parametry ładowarki 

Ładowarka jest do 11kW i oczywiście taką moc ładowarki można kupić, czyli najmocniejszą jaką się da, jak nie na teraz to na kolejne auto. Najlepiej od razu w wersji 1x230x32A oraz 3x230x16A.  

PODSUMOWANIE

Samochody elektryczne powoli zyskują na popularności, jednak barierą ich pełnoskalowego wejścia do codziennego użytku, a przynajmniej hamulcami są: 

► Niewielkie zasięgi co wiąże się jeszcze niedopracowaną technologią, która ciągle idzie do przodu. 

► Wysoką ceną, z czym da się walczyć niższymi kosztami eksploatacyjnymi i dotacjami. 

► Brakiem wystarczającej infrastruktury pozwalającej ładować te samochody tanio i wygodnie – czytaj w domu.  

Wszystko fajnie, ale skoro pierwsze dwa wyzwania z roku na rok maleją, to ten ostatni doprowadził niedawno do sytuacji, w której ludzie mieszkający w blokach mogli tylko pomarzyć o elektryku. Technologia i prawo już to zmieniają i to nie jest tak, że tylko ładowarki WallboxChargers, których jesteśmy dystrybutorem w Polsce są fajne. Wiadomo też, że nie można wymusić na mieszkańcach określonej marki ładowarek, ale wyżej opisano technologie, które wydają się rozwiązywać wszystkie wyzwania związane z ładowaniem elektryka w bloku w cenie niższej niż te w salonie z najlepszymi możliwymi parametrami ładowania. Układ win-win. Jak znajdziecie inny produkt, który też to potrafi to proszę … nie mówcie nikomu.

Jak spółdzielnie/wspólnoty mogą poradzić sobie z nowym prawem o ładowarkach EV w blokach?

WSTĘP

2 grudnia 2021 znowelizowano ustawę o elektromobilności, co znacznie ułatwia proces montażu własnej ładowarki EV, bo uznaje ona teraz montaż ładowarki jako czynność zwykłego zarządu. W związku z tym mieszkaniec, który chce zamontować ładowarkę EV na terenie wspólnoty/spółdzielni nie musi już prosić całej wspólnoty/spółdzielni, tylko jak nie ma przeciwskazań technicznych po prostu to robi. Ogólnie dobrze to brzmi, ale diabeł tkwi w szczegółach. Co z wytrzymałością instalacji elektrycznej bloku przy masowym montażu ładowarek? Kto zapłaci za prąd? Jak sporządzać ekspertyzy? Pytań jest wiele i zapraszamy do lektury, żeby zaznajomić się z tematem i ugłaskać tego psa. 

FAKTY

Dokument, o którym mówimy to „Ustawa z dnia 2 grudnia 2021 r. o zmianie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz niektórych innych ustaw” (Dz.U. 2021 poz. 2269), który można znaleźć tutaj: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20210002269/T/D20212269L.pdf, a dokładniej artykuły 12b-12c zaczynające się od strony 5. Dokument stanowi, że: 

Wnioskodawca (mieszkaniec) musi być właścicielem, albo mieć zgodę właściciela na taką inwestycję. 

► Wnioskodawca poniesie wszystkie koszty związane z tą inwestycją, nawet jeśli będzie ona związana z modernizacją instalacji elektrycznej, czy przyłącza energetycznego. 

► Przed przystąpieniem do montażu ładowarki zarządzający nieruchomością musi uzyskać ekspertyzę od stosownego eksperta (w ciągu 30 dni od wniosku) i na jej podstawie wydaje zgodę na montaż, chyba że ekspertyza jednoznacznie wyklucza taką inwestycje (o czym musi poinformować wnioskodawcę w ciągu 30 dni od uzyskania ekspertyzy). 

► Jeśli ekspertyza nie jest wymagana i przy braku sprzeciwu ze strony zarządzającego (musi być uzasadniony), po upływie 30 dni od złożenia wniosku mieszkaniec może przystąpić do prac. 

► Ekspertyza jest wymagana dla każdego budynku z wyjątkiem budynków, w których została zaprojektowana i wykonana dedykowana instalacja elektryczna przeznaczona do zasilania punktów ładowania. 

► Ładowarka musi mieć moc mniejszą niż 11kW. 

► Wnioskodawca musi zadbać o rozliczanie pobranego prądu (np. poprzez podlicznik).

CO Z TEGO WYNIKA?

Wiemy co jest do zrobienia, to teraz jakie są z tym problemy? Skoro jest ekspertyza, to mieszkaniec musi się dostosować do wymagań odnośnie zabezpieczeń, ochrony przeciwpożarowej, prowadzenia okablowania itp. Teoretycznie nie ma miejsca na problem. Przy jednej ładowarce nie, ale gdy pojawią się kolejni chętni, to przyłącze w którymś momencie na pewno nie wytrzyma tak dużego poboru, a nie można też zwiększać mocy przyłączeniowej w nieskończoność (są położone kable o określonej wydajności, energetyka ma jakieś limity danego rejonu miasta, itp.). Problemem nie jest więc zamontowanie jednej ładowarki, tylko skala, która pojawi się na pewno, jak nie dzisiaj to za kilka lat (kiedy wg. zapowiedzi producentów aut znikną samochody spalinowe).  

PERSPEKTYWA MIESZKAŃCA

Ustawa sprawia, że zmartwienie ładowania samochodu elektrycznego w bloku spada na zarządcę/administratora i energetykę więc jest prokonsumencka i polepszy stan infrastruktury ładowania. Jasne będzie to kosztowało, ale potem można jeździć za pół ceny.

PERSPEKTYWA ADMINISTRATORA/ZARZĄDCY 

Nadrzędnym zadaniem administratora/zarządcy jest doprowadzić do tego, żeby wszystko działało, w tym żeby był w budynku prąd, bez którego nie da się wejść do bloku (domofon), wjechać do garażu, dostać się parking (szlaban), jeździć windą, nie ma światła na korytarzach i w piwnicy itd. Generalnie mieszkańcy byliby wkurzeni, gdyby tego wszystkiego zabrakło, a administrator ma to wszystko na głowie. Jeśli więc administrator ma zadowolić jednego mieszkańca kosztem znacznych utrudnień, to reszta nie powinna się na to zgodzić.

Jeszcze gorzej jak, jedna osoba zainstaluje ładowarkę, ale dla kolejnych nie będzie już wolnej mocy, to zrobi się drama i jak zwykle administrator/zarządca będzie tym złym. Ponadto trzeba zadbać o system rozliczeniowy, czyli jakiś podlicznik… który ktoś musi sczytywać i fakturę, którą trzeba wystawić, dostarczyć i nadzorować płatność. Jeszcze potrzebna jest jakaś metoda motywacji mieszkańca do płacenia np.: blokada ładowarki, jeśli są jakieś nieuregulowane sprawy. Z drugiej strony ustawa każe, więc trzeba wymyślić jak sobie poradzić, a nie prostu powiedzieć NIE.  

OFFTOPIC O LICZBACH, MOCACH, AMPERACH I PRZYŁĄCZACH

Tylko chwilkę, bo bez liczb zostają opinie, a potrzeba faktów. Przeciętne przyłącze mieszkaniowe w bloku ma moc 5 - 12kW. Przyłącze administracyjne (światło, windy, bramy, wentylacja, itp.) to 20-50kW, a samochody elektryczne wezmą od 3,7 (hybrydy) do 11kW (elektryki), więc 1 ładowarka na mieszkanie, to ryzykowna sprawa. 5 ładowarek na blok – jak wszyscy się podłączą to będzie prawdopodobnie blackout. 

ROZWIĄZANIE

Nastraszyliśmy? Mam nadzieję, że nie tak bardzo, bo na te wszystkie problemy już jest rozwiązanie i nie trzeba wymyślać koła na nowo. Technologia tworzy problemy i od razu proponuje rozwiązanie. Odpowiedzią na wszystkie pytania są ładowarki WallboxChargers, ale po kolei: 

1. Kontrola zużycia / obciążenie przyłącza 

Jak będą zamontowane ładowarki, to za prąd przez nie pobrany ma płacić właściciel. Są na to 3 metody: 

a) Będzie on miał założony osobny licznik i osobną umowę z energetyką, co może być niemożliwe ze względów technicznych w większości sytuacji i wymaga drugiego abonamentu, papierologi itp. 

b) Ładowarka będzie podłączona do licznika mieszkaniowego, ale znowu to może być bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe ze względów technicznych (przedłużaczom przez balkon mówimy nie). 

c) Podłączy się do instalacji elektrycznej bloku i będzie korzystać z przyłącza administracyjnego, w końcu w garażu zawsze jest prąd, jednak wiąże się to z systemem rozliczeniowym (upraszczając - podlicznikiem). 

Jeśli zostanie wykorzystana opcja A/B, to nie ma kłopotu, albo inaczej – jest to wyłączny problem właściciela ładowarki, który nie rzutuje na resztę mieszkańców. Jest to jednak sytuacja życzeniowa, raczej najrzadziej spotykana. Zdecydowanym liderem będzie opcja C – podłączanie się do instalacji elektrycznej administracyjnej. Jak kolejni zainteresowani zaczną się przyłączać szybko dojdzie się do momentu (po 1/2/3/4 ładowarkach), że przy równoczesnym ładowaniu kilku aut (czyli pierwszej nocy) przyłącze nie wytrzyma. Oczywiście można w ekspertyzie opracowanej do wniosku ograniczyć moc/prędkość ładowania, ale to tylko oddali problem, a nie go rozwiąże (oraz nie zadowoli zainteresowanych, bo auta mogą się ładować za wolno, tym samym mogą nie zdążyć się naładować przez noc). I tu można powiedzieć, że to nie nasz problem, albo skorzystać z Dynamic PowerSharing - rozwiązania WallboxChargers, które najpierw sprawdza (na bieżąco, w locie) zużycie prądu przez budynek, a potem wolną moc dzieli na podłączone samochody. Rusza winda – samochody ładują się wolniej; winda stanie, samochody ładują się szybciej; podłączy się więcej samochodów wszystkie ładują się wolniej, któryś odjedzie (naładuje się) - reszta ładuje się szybciej, itd. Inteligencja ładowarek dostosuje się do warunków lokalnych w każdym miejscu, gdzie ją zainstalujemy i zabezpieczy ciągłość dostaw prądu. Najlepsze jest to, że nie trzeba z góry planować ilości ładowarek, tylko jak zajdzie potrzeba dołożyć kolejne (oczywiście tej samej marki), a system sam się dostosuje.

2. Kontrola dostępu

Ważne jest też to, żeby żadna obca osoba nie podłączyła się do ładowarki właściciela. Najczęściej spotykaną metodą zapobiegającą temu jest karta RFID - rozwiązanie proste i powszechne. Kontrola dostępu daje jednak jeszcze jeden atut – możliwość ograniczenia dostępu do ładowarki mieszkańcowi, który nie reguluje swoich rachunków, jeśli da się oczywiście to wdrożyć. Zgadnijcie gdzie się da? U WallboxChargers. Niefajne? Lepiej, żeby cała wspólnota zrzucała się na nieuczciwego mieszkańca?  

WallboxChargers realizuje to przez aplikację, w której administrator (przez stronę www) daje dostęp użytkownikowi (a więc i może go zabrać). Użytkownik odblokowuje ładowarkę przez aplikacje w telefonie, więc wiadomo kto odblokował = kto ładuje … nawet jak skorzysta z ładowarki sąsiada to i tak pójdzie na jego konto.

3. System rozliczeniowy

Podlicznik? Jest to opcja, tylko administratorze pamiętaj – będziesz biegał i je sczytywał. Nie lepiej mieć system billingowy, który spisze Ci ile energii elektrycznej pobrał każdy użytkownik w miesięcznym raporcie? 

Nie masz dostępu do Internetu w garażu bo i po co? Jak więc ma działać centralna ewidencja poboru prądu, żeby było na podstawie czego zrobić rozliczenie? Znowu przychodzi z pomocą WallboxChargers, który agreguje dane w telefonie (niezbędnym i tak do odblokowania ładowarki) i jak telefon wyjdzie na światło dzienne, to dośle dane do serwisu www na podstawie którego rozlicza administrator. Internetu w garażu nie ma, a dane w chmurze i tak są.  

Dzięki aplikacji każdy użytkownik ma bieżący wgląd we własne zużycie, a administrator w całkowite. 

4. Parametry ładowarki 

Ładowarka jest do 11kW i oczywiście taką moc ładowarki można kupić, czyli najmocniejszą jaką się da, jak nie na teraz to na kolejne auto. Najlepiej od razu w wersji 1x230x32A oraz 3x230x16A.  

PODSUMOWANIE

Samochody elektryczne powoli zyskują na popularności, jednak barierą ich pełnoskalowego wejścia do codziennego użytku, a przynajmniej hamulcami są: 

► Niewielkie zasięgi co wiąże się jeszcze niedopracowaną technologią, która ciągle idzie do przodu. 

► Wysoką ceną, z czym da się walczyć niższymi kosztami eksploatacyjnymi i dotacjami. 

► Brakiem wystarczającej infrastruktury pozwalającej ładować te samochody tanio i wygodnie – czytaj w domu.  

Wszystko fajnie, ale skoro pierwsze dwa wyzwania z roku na rok maleją, to ten ostatni doprowadził niedawno do sytuacji, w której ludzie mieszkający w blokach mogli tylko pomarzyć o elektryku. Technologia i prawo już to zmieniają i to nie jest tak, że tylko ładowarki WallboxChargers, których jesteśmy dystrybutorem w Polsce są fajne. Wiadomo też, że nie można wymusić na mieszkańcach określonej marki ładowarek, ale wyżej opisano technologie, które wydają się rozwiązywać wszystkie wyzwania związane z ładowaniem elektryka w bloku w cenie niższej niż te w salonie z najlepszymi możliwymi parametrami ładowania. Układ win-win. Jak znajdziecie inny produkt, który też to potrafi to proszę … nie mówcie nikomu.